Backstage / Notatki
Okej, to może być kontrowersyjna opinia, ale mam wrażenie, że wciąż nie znaleźliśmy odpowiedzi na pytanie, co powinno nadejść po flat designie. I ta luka staje się coraz bardziej widoczna.
Co kilka lub kilkanaście lat w designie zachodzą duże zmiany. Często ich źródłem jest technologia – jak na przykład pojawienie się interfejsów graficznych do systemów operacyjnych czy upowszechnienie większych, dotykowych ekranów w telefonach. Takie rzeczy powodują powstanie i upowszechnienie konkretnych ruchów. Na przykład skeumorfizm, który miał bardzo konkretne zadanie: nauczyć użytkowników, jak korzystać z nowych urządzeń.
Wraz z popularyzacją smartfonów estetyka ta zaczęła silnie oddziaływać na trendy w projektowaniu. Kiedy użytkownicy nauczyli się już obsługiwać iPhone’y, skeumorfizm przestał być potrzebny – musiał ustąpić miejsca rozwiązaniu lepiej dostosowanemu do doświadczeń użytkownika.
Tak narodził się – w uproszczeniu – flat design.
Jego kolejne ewolucje widzimy do dziś, a wpływ, jaki wywarł – szczególnie na branding – jest niezaprzeczalny. Jednocześnie coraz wyraźniej widać zmęczenie tą estetyką. Liquid Glass miał być odpowiedzią na rozwój interfejsów przestrzennych, ale niestety okazał się kompletną porażką.
Google z kolei sprawia obecnie wrażenie, jakby utknął w miejscu – najprawdopodobniej dlatego, że stawia wszystko na AI, które w swojej istocie jest produktem cyfrowym obsługiwanym przede wszystkim za pomocą wiersza poleceń, trochę jak pierwsze komputery działające pod MS-DOS-em. Prawdziwa zmiana w tym obszarze nastąpi prawdopodobnie dopiero wtedy, gdy pęknie bańka AI.
Do tego czasu jedno wydaje się pewne: ktokolwiek zaprojektuje naprawdę funkcjonalny GUI dla AI, zostanie jednym z najbogatszych ludzi na świecie.
Michał Hadzik