Backstage / Notatki
Mieke Gerritzen i Geert Lovink w manifeście „Made in China, Designed in California, Criticised in Europe” tworzą krytyczny obraz współczesnego projektowania w obrębie dużych podmiotów gospodarczych i nie tylko. Prezentują oni odejście designu od jego celu i przejście w fazę korporacyjności, której celem jest modna, artystyczna macierz sesji burzy mózgów, tworzenia konceptów, spotkań eksperckich, pitchów sprzedażowych i prototypowania.
Wskazują oni na zanik designu jako wyróżnialnej dyscypliny, co zostało zapoczątkowane przez nadmierne poleganie na procesie Design Thinking. W efekcie tego projektowanie stało się procesem zorientowanym na nieustanne badanie, definiowanie, budowanie, testowanie na całym procesie, aż do finalnego produktu. Efektem jest rozwiązanie techniczne, zorientowane nie na cele produktu w kontekście użytkownika, a na cele organizacji – zwykle biznesowe.
Design thinking przestał być ostatecznie zorientowany na projektowanie, a stał się narzędziem managementu pozbawionym estetyki. Stał się praktyką zarządzania, sposobem na pracę, sposobem życia, myślenia. Proces projektowy mający na celu wdrożenie produktu wnoszącego zmiany znacznie się wydłużył, niekoniecznie przynosząc ostatecznie rozwiązanie.
Design stał się więc kolejnym sloganem marketingowym, w wyniku którego gotowanie staje się food designem, przewodzenie projektowi staje się management designem, organizacja staje się proces designem, a przenika do społeczeństwa jako “designerskie dzieci”, czy też “designerskie leki”. Słowo design traci znaczenie i wyróżnik, który sugerowałby możliwość przyniesienia znaczącej zmiany. Staje się ono bezrefleksyjne.
Inny aspekt, na który warto zwrócić uwagę, to nadmierne rozdrobnienie środowiska projektowego na wąskie, wyspecjalizowane dyscypliny.
Taka fragmentacja utrudnia wprowadzanie innowacji oraz zachowanie spójnego kierunku rozwoju organizacji. Wynika to bezpośrednio z konieczności godzenia zbyt wielu praktyk projektowych, a także z kosztów związanych z zatrudnianiem kolejnych specjalistów. Próba ich integracji w celu zbudowania wspólnej kultury organizacyjnej o jasno określonych celach staje się niezwykle trudna.
Można również zauważyć rosnące obiekcje biznesu wobec środowiska projektowego. Zmniejszane są możliwości i budżety przeznaczane na prototypowanie oraz innowacje, a komunikacja marki sprowadzana jest wyłącznie do działań marketingowych — przy jednoczesnym zaniedbywaniu komunikacji wewnętrznej i kultury organizacyjnej.
W konsekwencji unika się systemowych rozwiązań wymagających większych nakładów finansowych i czasowych. Zamiast tego wybiera się mniejsze, często jednorazowe projekty, które nie mają potencjału rozwojowego ani większego wpływu. Sam design staje się mniej zróżnicowany, a rozwiązania coraz bardziej się powtarzają — zarówno pod względem funkcjonalnym, jak i estetycznym.
Michał Hadzik